Wywiad z Natalią Kobzą i Oliwerem Zapartem

Kolejny wywiad z ciekawymi uczniami naszej szkoły, czyli Natalią Kobzą oraz Oliwerem Zapartem – uczniami klasy IV B i bardzo aktywnymi członkami artystycznego Koła ARS, którego opiekunem jest pani Krystyna Mielnik. Natalia to pełna energii dziewczyna, która… ścina drzewa lepiej niż niejeden chłopak. A czy wiedzieliście, że Oliwer, który jest duszą towarzystwa, stresuje się przed wystąpieniami publicznymi?

Dlaczego wybraliście Technikum Leśne w Miliczu?

Natalia: Wybrałam Technikum Leśne w Miliczu, ponieważ nie chciałam iść do liceum. Mój sąsiad polecił to technikum, ponieważ jest to szkoła resortowa Ministra Środowiska i typowe technikum leśne. Wybór padł na ten kierunek, ponieważ interesuję się myślistwem i lasem.

Oliwer: Wybrałem to technikum, ponieważ ma wspaniałą renomę oraz dziadkowie bardzo mnie do tego namawiali. Duży wpływ na mój wybór miało to, że jest to szkoła resortowa Ministra Środowiska.

Jak z perspektywy czasu oceniasz swój wybór?

Natalia: Kiedy siadam wieczorem i myślę, że w tym momencie byłabym w liceum, to myślę, że bym się tam nudziła. Tutaj cały czas coś się dzieje. Jest mnóstwo wycieczek, zajęć dodatkowych. Kiedy mieszkam w internacie to mam blisko kolegów, którzy mogą pomóc mi w nauce, mam z kim porozmawiać.

Oliwer: Gdybym miał wybierać jeszcze raz, to z pewnością mój wybór padłby ponownie na tę szkołę, ponieważ poznałem tu wiele ciekawych osób i świetnych nauczycieli, z którymi mam dobry kontakt.

Jak będziesz wspominał/wspominała Milicz?

Natalia: Na pewno miło. Milicz nauczył mnie dorosłości. Nie miałam koło siebie rodziców, więc musiałam się nauczyć dysponować czasem, pieniędzmi. Niestety metodą prób i błędów (śmiech). Nauczyłam się też współpracy. Pomogło mi to, że przez 4 lata liczyłam głównie na siebie. Dało mi to taki przedsmak dorosłego życia jeszcze przed studiami.

Jakie masz plany na przyszłość?

Natalia: Jeśli zdam maturę, to chcę pójść na studia. Jeśli nie, to chciałabym iść na staż i potem na studia. Nie chciałabym, żeby te 4 lata nauki poszły w las. (śmiech)

Oliwer: Chciałbym bardzo zdać maturę i egzamin zawodowy. Chciałbym też iść na studia zaoczne oraz staż. Moim marzeniem jest pracować w terenie.

Co z ostatnich 4 lat będziesz wspominać z największym sentymentem?

Natalia: Na pewno wiele rzeczy, ale najbardziej kurs pilarza. Instruktor powiedział, że idzie mi nawet lepiej od chłopaków i nagrał mnie dwa razy jak ścinałam drzewo. (śmiech)

Oliwer: Zdecydowanie panią Krystynę Mielnik. W moim wieku chciałbym mieć tyle energii, co pani magister w swoim. Poza tym wielu nauczycieli będę wspominał bardzo dobrze, na przykład panią Ewę Chyłę, która była moją wychowawczynią przez 3 lata i pana Macieja Ewertowskiego, który jest teraz moim wychowawcą.

Czy po studiach chciałabyś wrócić do Milicza?

Natalia: W Miliczu jest mi dobrze, ale wolałabym mieszkać w moim domu gdzieś na skraju lasu, gdzie jest spokojnie. W domu z kominkiem, z trofeami myśliwskimi i wielką biblioteką.

Co byś zrobił, gdyby miało nie być jutra?

Oliwer: Żyłbym, cały czas tak jak żyję. Nie zmieniłbym nic, bo cały czas staram się, żyć tak, jak mam ochotę, nie zawsze to wychodzi, ale staram się. (śmiech)

Oliwer, jesteś bardzo pozytywną osobą, skąd się to u Ciebie bierze?

Oliwer: Udaję, że nie widzę, gdy coś jest nie tak, przymykam na to oko. Staram się skupić na pozytywach i staram się tymi pozytywami żyć, nawet jak coś się sypie. Wolę to, co przykre obrócić w żart.

Jakie są twoje pasje?

Natalia: Przede wszystkim jest to myślistwo. Kolejną pasją jest podróżowanie oraz badminton. Myślistwo, bo to spędzanie wolnego czasu na powietrzu. Ta atmosfera, kiedy jedzie się na polowanie jest dla mnie bezcenna. Chcę zostać myśliwym po skończeniu szkoły i zebraniu na to pieniędzy.

Oliwer: Chciałbym zająć się myślistwem w przyszłości. Lubię podróżować, ale chodzi głównie o wakacje, aby wypocząć, pływać, opalać się, wyjść nocą na miasto. Chciałbym zacząć podróżować po Polsce oraz pojechać do Indii, Australii i na Madagaskar. A kiedy wracam do domu na weekend mam wiele rzeczy do zrobienia. Pomagam w domu. Lubię też spotkać się ze znajomymi, ale to wieczorami. Nie lubię imprez klubowych. Zdecydowanie wolę zrobić na przykład ognisko.

Jakie miejsca w szkole będziesz wspominać z największym sentymentem?

Oliwer: Gabinet pani Mielnik i Koła ARS, bo to jest najlepsze miejsce w całej szkole. Kto nie był, koniecznie musi odwiedzić… Poza tym park i miejsce, w którym mieliśmy bal maturalny, internat, zalew. Miło wspominam też spływ kajakowy i czyszczenie Baryczy.

Przywołaliście bal maturalny i szkolne koło ARS. Zacznijmy od pytania o studniówkę. Jak wrażenia po balu?

Natalia: Bardzo nie chciałam iść na studniówkę, ale zmieniłam zdanie, bo dużo osób mnie namawiało. Mówili, że takie coś jest raz w życiu i poszłam. Było dużo przygotowań, ale zabawa i atmosfera mi to wynagrodziła. Wszystko było eleganckie i doniosłe.

 

I na koniec. Jesteście aktywnymi członkami Koła ARS. Od kiedy do niego należycie i co w tym lubicie?

Natalia: Należę do Koła od końca pierwszej klasy. Cenię w tych spotkaniach miłą atmosferę oraz to, że mogę się w coś zaangażować i pomóc przy organizacji. Kocham panią Mielnik, bo jest to bardzo pozytywna i troskliwa osoba. Zaraża mnie tą pozytywną energią. Uwielbiam te prezenciki, spotkania, które ona aranżuje, na przykład wigilie. Bardzo miło będę to wspominać i będę tęsknić. Chętnie wracałabym do Milicza dla pani Krysi Mielnik.

Oliwer: Jestem członkiem Koła od pierwszej klasy. Przygotowaliśmy dwie imprezy i wtedy dostaliśmy przypinki. Bałem się, że się nie dostanę, ale pani Mielnik jest tak pozytywną osobą, że przyciąga ludzi do siebie. Ma magnetyczną osobowość. Jest mi niezmiernie miło, że mogę jej pomagać. Lubię wycieczki z Koła Ars, bo zawsze było ciekawie. Nawet raz się zgubiliśmy. (śmiech)

Czy polecasz Koło ARS młodszym kolegom i koleżankom?

Natalia: Zdecydowanie tak. To Koło dla osób, które lubią pomagać bezinteresownie. Nie mam uzdolnień artystycznych, ale pani Mielnik bardzo mnie zaciekawiła. Przyjęła mnie, ponieważ jestem bardzo pozytywna i chętnie pomagam. Pani Mielnik ma bardzo egzotyczne pomysły, przez co odrywa nas od tej rzeczywistości szkolnej i pokazuje, że są inne kierunki rozwoju i to w niej cenię. Jako Koło organizowaliśmy wiele konkursów i wystaw i to też uczy. Znak koła ARS to przypinka, którą nosi się z dumą.

 

Rozmawiała Wiktoria Gordziejewska – uczennica klasy II b

Nadzorowała Agnieszka Herbuś