Wiersz “Krwawy orszak” Maciej Gawlas

Znowu jawi się w głowie ten sam obraz wojny,
łez krzyki co płyną smug ciemnych granicą,
wyłania się z piekła twój głos roztrzęsiony,
duch ludzki stłumiony stalową przyłbicą.

W oddali szept cichy ze smutku powstały,
kroczący po wietrze wrak ludzkiej godności,
portrety tworzone na wzór twardej skały,
nienawiść wchodząca naprzeciw miłości.

Ktoś jeszcze tam stoi, nad trupów wystawą,
cud w piekła otchłani, może prezent od wroga?
Nie, to kata oblicze przelane w rzeź krwawą,
płacze.. bo stracił miejsce w rękach Boga.

Już na nic błagania, daremna twa trwoga,
bo idziesz przez życie z krwią na swej dłoni.
Teraz przyszłość twej duszy należy do Boga,
przed sądem najwyższym nic cię nie uchroni.